Wszystkie wpisy, których autorem jest mama mniej zapracowana

na dobry początek…

  Oto i on. Mój blog.  Maks za dwa dni kończy pół roku, a mi w końcu udało się go stworzyć! Chciałabym Was wszystkich serdecznie przywitać i – na dobry początek- szepnąć parę słów o czym będzie mowa…:)
  Częstą cechą świeżo upieczonych mam jest perfekcjonizm- mnie także to dotyczy. Nie tylko jako świeżo upieczoną mamę- ja po prostu taka jestem:) Jeśli coś mam zrobić źle- wolę tego nie robić (niestety czasem i tak jestem przymuszona). Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży najpierw miałam ochotę skakać do nieba, jednak gdy emocje trochę opadły… zaczęło się- pytania: czy sobie poradzę, czy będę dobrą mamą, czy uda mi się wychować Ktosia na dobrego człowieka? Dziewięć miesięcy to wbrew pozorom wcale ie tak dużo na przygotowanie się do roli Mamy. Chciałam zajmować się Maksem w sposób doskonały! Czekało mnie karmienie, sprzątanie mieszkania, pranie- jak to się dzieje, że Mąż mój Najmilszy brudzi się tak często jak Syn?, od prasowania momentami bolał kręgosłup… A przecież nie tylko Mamą idealną chciałam być. Do tej pory starałam się ze wszystkich sił być idealną żoną i perfekcyjną panią domu- nie mogłam tego zmienić, tylko dlatego, że urodził się nam smyk! Nie mogłam dopuścić do sytuacji, że Mąż mój Najmilszy poczułby się odtrącony! A więc poza karmieniem, sprzątaniem, praniem, prasowaniem, doszło jeszcze gotowanie, robienie zakupów, a także przygotowywanie kanapek do pracy! A tu jeszcze człowiek chciałby coś dla siebie zrobić- oszaleć można!:)
  Minęło pół roku i… mieszkanie w stanie zadowalającym (codziennie wieczorem doprowadzone do porządku), pranie, prasowanie, gotowanie- zaliczone. Co więcej- przetwory na zimę również przygotowane, stoją poukładane w spiżarni. Czy zwariowałam? Nie:) Jestem naprawdę szczęśliwą Mamą i Żoną. Docenioną i kochaną. Jak to zrobiłam- po prostu robię to, co lubię. Wieczorem kładę się i wiem, że to był dobry dzień. Pracowity, ale dobry. I gdy patrzę na rzeczy już zrobione, od razu jakoś tak ciepło się robi! Nie chodzę do pracy- pracę mam w domu. Zarówno tę kury domowej, jak i tę zarobkową:) Otworzyłam firmę i próbuję powoli wkraść się na rynek. Z czasem moje małe dzieła będę wrzucać również na bloga. Tylko najpierw muszę dojść z moimi potworzakami do perfekcji:)
Jestem mamą- mniej- zapracowaną:)
Pozdrawiam,
Weronika