Zbyt prędko.

 Czasem patrzę na Ciebie i nie wiem co myśleć. Wyglądasz jakbyś był najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Innym razem. Na krok mnie nie odstępujesz. I choć czasem zastanawiam się, czy kładąc się spać, nie przenieść Cię do Twojego pokoju. Czy przed snem nie powiedzieć ‚Dziś Synu śpisz u siebie.’. Choć nie zawsze jest mi wygodnie. I trudniej jakby książkę w łóżku poczytać, by Ci światło w oczy nie raziło. Choć milion razy zastanawiam się czy to oby na pewno nie przyniesie złych skutków w przyszłości. Choć tak wiele przemawia za tym, by jednak każde z nas w swoim pokoju spało… 

 Przychodzi jednak noc i nagle słyszę Twoje ciche ‚Mamo…’. lub – nie daj Boże – to pochlipywanie przez sen. I wtedy wiem, że Ty potrzebujesz mnie przy sobie tu i teraz. Bo szybciej mogę zareagować na Twój płacz. Twoja dłoń szybciej moją odnajdzie. Bo uspokoisz się prędzej. Oddech złapać i zasnąć na nowo, będąc bezpiecznym.
 Wiem, że ostatnio łatwo nie jest. Wiem, że mogę jedynie pomóc Ci to przejść, być obok. Nie wiem jednak co czujesz. Mogę więc obserwować Cię i słuchać tego, co mówisz. Być blisko. Pokazywać, że między nami nic się przecież nie zmieniło. Bo ja wciąż jestem Twoją Mamą. I kocham Cię najmocniej na świecie. Choć czasem serce mi pęka, staram się uśmiechać. Choć Ty wiesz przecież. Wtedy właśnie ta Twoja mała rączka na mym policzku się układa. W tym właśnie momencie patrzysz tymi swoimi błękitno szarymi oczami i mówisz ‚Mamo nie płacz’. Nagle nie masz tych czterech lat. Jesteś dorosłym facetem, który na barki bierze mój podły nastrój i tę łzę, co jakby sama nagle na poduszkę spada. I w tym momencie czuję się jeszcze gorzej. Wiem, że przeprosić Cię muszę.
Przepraszam, że musiałeś dorosnąć. Zbyt prędko.
 Dlatego właśnie. Dziś i każdego kolejnego dnia. Postaram się zrobić wszystko, żebyś nie musiał zastanawiać się nad tym, co mnie trapi. Dlatego weźmiemy sanki i pójdziemy na spacer. Razem rysować będziemy. Zrobimy sobie dzień wolny, kiedy mieć na to ochotę będziemy. Do Dziadka Cię zabiorę. Przytulę, gdy trzeba. Kiedy tak jak dziś, pracować będę musiała, nie powiem – ‚klocki poukładaj’. Bo jeśli masz ochotę. To przecież pomóc mi możesz. I nie, nie zacznę Cię nagle rozpieszczać. Wiesz przecież, że tym nie pomogę. Po prostu będziemy. Znów. Ty i ja. Ja i Ty.
Mama i Syn.
dlaczego dziadek mama mniej zapracowana morze patrząć w dal patrząć w przyszłość spacer syn szukając taty

2 myśli nt. „Zbyt prędko.”

  1. jaka piękna jest ta więź między nami… Być matką to cudowne zadanie! Są dni, kiedy irytacja bierze górę… ale jest tyle pięknych chwil, które potrafią unieść nas nad ziemią! A to wszystko za sprawą jednego cudu! 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.