Wyjście ewakuacyjne.

wyjscie_ewakuacyjne_2

Czasem chciałabym uciec. Odejść gdzieś daleko. Zostawić wszystko za sobą. Bocznymi drzwiami przejść do innego świata. Takiego, w którym wszystko byłoby lepsze. W którym ja byłabym lepsza. Na nowo się narodzić.

Czasem wydaje mi się, że muszę znaleźć wyjście ewakuacyjne. Uciec. Jakby ogień trawił moją duszę. Jakby to była jedyna droga, by na nowo być szczęśliwą.
Czasem myślę, że gorzej już być nie może.
To właśnie w tych momentach Maks robi rzeczy nieoczekiwane. Jakby czuł, że uciec znów próbuję. Przychodzi i wtula się we mnie – choć ostatnio coraz rzadziej zdarza mu się okazywać w ten sposób uczucia przecież. Nagle znów potrzebuje mnie. Jakby łatwiej zasnąć mu było mając mnie w swoich ramionach – jak nigdy chyba wcześniej.
Ale przecież. On wie. To małe, niespełna czteroletnie, dziecko czuje, że coś jest nie tak. Przecież, choć mały się wciąż wydaje, czuje bardziej. Każdą cząstka siebie wyczuwa kryzys.
Wciąż zapominam, że tak można. Ale to przecież my, dorośli, porzuciliśmy moc empatii. Jesteśmy tak totalnie znieczuleni, że przestaliśmy zauważać rzeczy zauważalne. A może po prostu nie chcemy tego dostrzegać? Może tak nam wygodniej? Uczmy się od dzieci! Współodczuwajmy. Budujmy nowy, choć odrobinę lepszy świat.
‚Z prochu powstałeś, więc wstań i się otrzep!’ (Wojaczek).
Ogarnij się, wstań i z głową podniesioną wysoko – zacznij żyć. Przecież życie nie jest usłane różami – nikt nam tego nie obiecywał. Zróbmy więc wszystko, byśmy byli szczęśliwymi ludźmi. Nie czekajmy aż szczęście przyjdzie samo. W końcu samo nic się nie dzieje. Pokażmy naszym dzieciom, że świat, choć nie zawsze bywa kolorowy, jest takim, jakim go sami stworzymy. Może być usłany mgłą i chmurami, ale może być również piękny. Wystarczy, że pomożemy mu trochę nadać barw.

Zdjęcie ‚Wyjście ewakuacyjne’ znalazłam TU

2 myśli nt. „Wyjście ewakuacyjne.”

    1. Kurczę, ostatnio dość często to słyszę – coraz częściej też sama dostrzegam podobieństwo. A jeszcze przed ciążą nic – prócz koloru włosów – nas wizualnie nie łączyło 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.