chciałabym.

Chciałabym, by te święta były wyjątkowe. Pełne ciepła rodzinnego, śmiechu i wesołych okrzyków dzieci. Wiem, że po części tak będzie. Przecież święta w moim domu rodzinnym spędzimy. No i Maks będzie ze mną – a to przecież najważniejsze.
Chciałabym móc choć przez chwilę nie myśleć w przód. Nie zastanawiać się jak to wszystko poukładać, żeby było dobrze. Nie myśleć.
Chciałabym, żeby to serce moje, na tysiąc kawałków połamane, zrosło się choć na chwilę. Ciepło poczuć bym chciała. Odpowiedzialność choć na chwilę na kogoś innego zrzucić.
Chciałabym być znów szczęśliwa. Marzenia spełniać. W słońcu Hiszpanii się wygrzewać. Lub innego, równie dla mnie egzotycznego, kraju. Tańczyć z uśmiechem na twarzy. Mięśnie w końcu odprężyć, pięści przestać w złości zaciskać. Paznokcie przestać obgryzać. Wieczorami pojedyncze łzy niech przestaną kapać, gdy ja, zmęczona dniem całym, patrzę na tę spokojną twarz Maksa.
Chciałabym nie musieć robić nic. Móc książkę poczytać – lub nie. Serial obejrzeć. W łóżku dzień spędzić. I nie martwić się, że jeszcze tyle pracy przede mną.
Chciałabym cieszyć się z choinki ubierania. Z pierożków lepienia. Z pościeli wykrochmalonej, która zawsze kojarzyć będzie mi się ze świętami właśnie. Chciałabym, by te gwiazdy betlejemskie. By grudniki o barwach najróżniejszych. By ta płyta Preisnera umęczona wielokrotnym odtwarzaniem. W końcu – by ta gromada aniołów, rożnej maści i treści.. By to wszystko. Odczarowało tę noc wigilijną. I cały rok przyszły.
Bo ja chciałabym być znów szczęśliwa. Tak po prostu.

2 myśli nt. „chciałabym.”

  1. Ja też 🙂 W pewnym momencie się jest (a właściwie bywa, ale to każdy tak ma) nawet, jeśli sytuacja jest właściwie taka sama. Tak zwany czas, co to coś tam robi, pozwala na myślenie o tym, co jest, nie czego brak. Ale to nie u każdego tak hop siup… Pozdrawiam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.