Mama nauczycielka

 Nie raz już pisałam tu jak fajnego i inteligentnego mam Tatę. Dzisiejszy wpis został stworzony właśnie przez Niego. Czytajcie i uczcie się – ja sama nieustannie jestem pod ogromnym wrażeniem.
Zainteresował mnie wpis na blogu http://ladygugu.pl/nie-chce-byc-twoja-matka/:  „Mała, nigdy nie chciałam być twoją Matką… zawsze chciałam być Mamą. Nie wiem, skąd czerpiesz siły na rozumienie świata, bo mnie czasem opadają ręce. Kiepska ze mnie Matka, bo mam do ciebie słabość i ciągle ci to okazuję. Prawdziwa Matka musi być opoką, skałą, zbiorem zasad i chodzącą wyrocznią. Ja jestem tylko słabą Mamą, która boi się każdego dnia, czy wrócisz z przedszkola ta sama czy zmieniona. I czy w ogóle wrócisz do mnie moja, czy już tylko swoja własna”.
Nam dorosłym wydaje się, że pomagamy rozwijać się naszym dzieciom mówiąc im co jest ważne, co powinny zapamiętać, jak żyć. Tymczasem dzieci uczą się przez sam fakt, że żyją w określonym kontekście. Że doświadczają powtarzających się serii bodźców. Że pokonują pojawiające się przed nimi wyzwania. Gerald Hüther w swojej najnowszej książce „Kim jesteśmy – a kim moglibyśmy być” pisze: „Zależnie od tego, czy dorastalibyśmy w świecie mniej lub bardziej złożonym, zależnie od tego, na ile udałoby nam się w tym świecie za­domowić, zrozumieć go oraz stać się jego współtwórcami – mniej lub bardziej złożone byłyby neuronalne i synaptycz­ne wzorce połączeń w naszym mózgu. To jest właśnie zasadniczy wniosek, jaki sformułowali w ostatnich latach badacze mózgu: kształtuje się on zgod­nie z tym, jak i do czego używamy go szczególnie chęt­nie, a więc intensywnie”.
Rozwój mózgu zaczyna się już w życiu płodowym i szczególnie intensywnie trwa w czasie naszego dzieciństwa. Jednocześnie rodzimy się z określoną liczbą komórek nerwowych. W trakcie życia ich nie przybywa, a rozwój naszego mózgu i związany jest przede wszystkim z tworzeniem nowych połączeń międzyneuronowych i ich wzmacnianiem, inaczej zwanym mielinizacj. Fizycznym dowodem na rozwój mózgu człowieka jest fakt, że choć nowonarodzony człowiek ma nie mniej komórek nerwowych niż dorosły, to waga jego mózgu systematycznie rośnie. U niemowlęcia to średnio 350 gramów (12% całkowitej wagi ciała) a u dorosłego1375 gramów i tylko 2% masy ciała. Zmiana powyższa związana jest nie tyle z przyrostem masy ciała, ale właśnie dzięki powstawaniu i mielinizacji połączeń międzyneuronowych- synaps. Ich przyrost oraz rozwój wskazuje, że człowiek się uczy.
Mózg dziecka nie ma gotowej formy i jest wyjątkowo plastyczny. To pozwala mu niezwykle szybko się uczyć. Gerald Hüther w innej książce „Wszystkie dzieci są zdolne” napisał: „Jeśli ktoś obserwował kiedyś małe dziecko wybierające się w podróż samochodem, statkiem czy samolotem zbudowanym przez siebie ze sprzętów kuchennych, nigdy nie będzie traktować poważnie poglądu, że kreatywność i radość tworzenia to coś, czego trzeba dzieci nauczyć. Dzieci próbują wszystkiego, co im tylko przyjdzie do głowy, a dziecięca skarbnica pomysłów rozwija się samoczynnie, wystarczy, że nie będziemy w ten proces ingerować”. Dzięki tej plastyczności mózgu naszych milusińskich, w wybranych układach neuronów powstają trwałe przekształcenia funkcjonalne, które budują swoistą matrycę rozwoju, z której dziecko, później nastolatek i człowiek dojrzały będzie korzystał przez całe życie. Mózg dziecka staje się gotowym do pełnego rozwoju nie w wieku dwudziestu, trzydziestu czy stu lat- ale dwóch, trzech najpóźniej do sześciu.
Tworzenie się nowych połączeń oraz ich wzmacnianie dzieje się na skutek nauki nowych umiejętności, zabawy, przebywanie w różnych środowiskach- najlepiej takich, które wykluczają bezczynność i zachęcają do działania i twórczego poznawania świata.  Mózg rozwija się w pierwszym rzędzie poprzez zmysł dotyku i zmysł ruchu. Dotyk i ruch to w jakimś sensie „najlepsi przyjaciele mózgu”, są jego swoistym „pokarmem”. Badania dowodzą, że brak bodźców dotykowych w okresie niemowlęcym, może prowadzić do obniżenia aktywności układu pobudzającego nową korę iw konsekwencji nie tylko wpływają na ograniczenie rozwoju mózgu, ale też upośledzenie pracy mięśni, zaburzenia emocjonalne, pogorszenie odbioru wrażeń zmysłowych i trudności w uczeniu się.
Poza dotykiem, drugim elementem, który stymuluje rozwój mózgu dziecka jest ruch. Co więcej prawidłowy, naturalny rozwój ruchowy dziecka jest podstawą do kształtowania się nawyków widzenia, słuchania, twórczości. Mózg karmi się bodźcami. Dziecko potrzebuje dotyku, zabawy, wyzwań. Wspaniałym pomysłem jest kładzenie nowonarodzonego dziecka na brzuchu matki. Kolejne dobre praktyki to tulenie, głaskanie, rozmaite zabawy z kontaktem bezpośrednim. Później spacery, gry i zabawy bardziej skompilowane oraz rozmowy.
Tulenie, igraszki i psoty oraz pozwalanie dzieciom na mega-doświadczania to najlepszy sposób na przygotowanie ich do szkolnej edukacji. Szkoły jeszcze o tym do końca nie wiedzą, ale już widać pierwsze sygnały zmiany.

Nie znam osobiście blogerki, która nie chce być Matką. Myślę jednak, że jest doskonałą Mamą. I wspaniale przygotowuje swoje dziecko do jego indywidualnej ścieżki edukacyjnej. Hüther w cytowanej już książce „Wszystkie dzieci są zdolne” napisał: „Rozwój talentów i predyspozycji drzemiących w naszych dzieciach będzie możliwy tylko wtedy, gdy spojrzymy na nie bez lęku i zatroskania, kiedy przestaniemy mieć wobec nich określone zamiary i zrezygnujemy z konkretnych wyobrażeń na ich temat (…) Powinno to być spotkanie dwojga ludzi, którzy mimo dzielących ich różnic są jednak otwarci na to, by uczyć się od siebie wzajemnie; którzy cieszą się na wspólne odkrywanie i kształtowanie świata. Musimy więc nauczyć się rozmawiać z dziećmi, patrząc im w oczy; nawet jeśli w tym celu czasami będziemy musieli przykucnąć”.

 Wpis gościnny, Jarosław Kordziński – trener, coach, szkoleniowiec, specjalizujący się w kształceniu kompetencji społecznych: komunikacji interpersonalnej, pracy w zespole, umiejętności przywódczych, wywierania wpływu na innych itp. Tata czterech córek.



Jedna myśl nt. „Mama nauczycielka”

Możliwość komentowania jest wyłączona.