5 rzeczy, których nie powinnaś kupować swojemu facetowi, jeśli i tak spędzacie ze sobą zbyt mało czasu.

 Właśnie mija nasza czwarta rocznica ślubu – znamy się już ponad osiem lat. Trochę już czasu minęło i mogę śmiało powiedzieć, że wciąż popełniam błędy wybierając prezenty dla mojego Męża. Choć niegdyś były to głównie nietrafione gadżety (powiedzmy sobie szczerze – większości facetów nie przypadną do gustu ubrania, w których chciałybyśmy widzieć swoim ukochanych – nawet jeśli nam tak bardzo się podobają;). Dziś jednak nie chcę pisać o nietrafionych upominkach z punktu widzenia faceta.

 Mamy ten problem, że oboje dosyć dużo pracujemy – zwłaszcza ostatni rok jest intensywny – i najzwyczajniej w świecie brakuje nam czasu dla siebie. Wiadomo – odkąd pojawił się Maks (który chodzi spać raczej później, niż wcześniej;) czasu jest jeszcze mniej, niż kiedy się poznaliśmy. Dodatkowym problemem jest też pewnie to, że oboje pracujemy w domu (prócz etatowej pracy C.) – i oboje lubimy to, co robimy. Pracoholizm plus goniące nas terminy też nie pomagają. Odkąd Maks nie potrzebuje mojej ciągłej uwagi, doszły też wieczorne spotkania ze znajomymi – jestem człowiekiem stadnym i nie potrafię tylko siedzieć w domu. Jednak nie o tym dziś chciałam. Więc o czym?


 Będąc dobrą żoną, która uwielbia spełniać marzenia Męża, zawsze starałam się wyszukiwać takie prezenty, które przypadną mu do gustu (no dobra – nie zawsze, ale staram się). Jeśli tak, jak my, macie problem ze znalezieniem czasu dla siebie, spójrz na listę poniżej: 

5 rzeczy, których nie powinnaś kupować facetowi, jeśli i tak spędzacie ze sobą zbyt mało czasu:

1. Bilet (na koncert, paint ball, itp.)
 Choć jest to wyjście jednorazowe (chyba, że kupujecie karnet;), to jednak tracicie czas, który moglibyście spędzić razem. Jasne – można kupić bilet na koncert i pójść na niego razem. Prawdopodobnie jednak nie macie w 100% wspólnych zainteresowań? A przecież nie ma sensu iść na koncert zespołu, którego nie trawisz – zmarnujesz wieczór sobie i swojemu Ukochanemu. Jeśli więc zdecydujesz się na taki prezent, może fajnie przygotować drugi bilet – z inną datą – na wyjście tylko dla Was (niekoniecznie na romantyczny film do kina;)? 

2. Zdalnie sterowany helikopter (samochód, dron, etc.)
 Do tej pory C. dostał ode mnie trzy takie zabawki. Za każdym razem bawił się nim dobrych kilka godzin/dni. Dlaczego trwało to tak krótko? Prosta sprawa – największą radochę sprawiało mu rozkręcanie mechanizmu tej zabawki. Do tej pory nie udało mu się żadnego skręcić z powrotem 😉 Jednak elementy wciąż znajdują się w mieszkaniu i mam absolutny zakaz wyrzucania ich (bo przecież jeszcze kiedyś do tego wróci). 

3. Telefon
 Być może chodzi tu o fakt, że C. jest programistą i bawią Go wszelkie nowinki technologiczne. Jednak, gdy dostał ode mnie telefon (wówczas wymarzony Sammsung S3), spędzał z nim więcej czasu, niż z naszym – wówczas dwumiesięcznym – Synem. Fakt, robił mu masę zdjęć, nagrywał filmiki itp. Jednak robił to również w trakcie podróży do pracy („Popatrz! Nagrałem całą trasę z domu do roboty – chcesz obejrzeć??” – i tak dwadzieścia kilka minut filmu z drogi – przecież obwodnica Trójmiasta jest taka fascynująca!), czy w drodze po pieczywo. Telefonem można przecież robić wszystko – skanować kody kreskowe z produktów w trakcie zakupów (porównamy ceny!), czy odbierać pocztę. Ok, wiem – telefon ma każdy i nie jest to produkt ekskluzywny, jednak – nie będziesz sobie pluła w brodę, że to Ty mu Go kupiłaś 😉

4. Konsola = gry
 W przypadku C. sama konsola nie sprawiła takiej frajdy, jaką spodziewałam się, że sprawi. Jeśli zdecydujecie się na taki zakup tysiąc razy upewnijcie się jaką konsolę kupić – ja pytałam się „x” razy, a jednak nie trafiłam 😉 Mimo wszystko – trzy godziny w sylwestra spędziliśmy grając w kręgle. Potem prawie pół roku Xbox nie był używany – aż wpadłam na pomysł, by na rocznicę kupić C. grę do niego. Zrobiłam solidy wywiad i dowiedziałam się, że chciałby pograć w Mortal Kombat. Prezent przyjechał prawie dwa tygodnie przed rocznicą, więc (ciężko było się powstrzymać) C. dostał swój prezent wcześniej. Od tego czasu mam problemy z zasypianiem, ponieważ C. z moją siostrą grywają sobie przed snem partyjkę (ja zasypiam w ciągu pół h, oni grają dalej). Na Dzień Taty prócz laurki C. miał dostać kolejną grę (Wiedźmin, Forza??) – teraz mocno się zastanawiam 😀

5. Skuter (motocykl, pewnie też dobry samochód)
 To akurat nie był prezent ode mnie, jednak – jest to ogromny pochłaniacz czasu. Fakt – w przypadku C. jest to zabawka sezonowa, jednak wciąż pochłania dużo czasu. I choć sama chciałabym nauczyć się jeździć (do tej pory mnie nie nauczył!), to nie rozumiem tej miłości do „grzebania” w tej Jego Hondzie (więcej – ja wymieniłabym wgniecioną blachę – a dla C. poprawki estetyczne nie robią wrażenia). Dobrze, że jeszcze nie zabrał się za rozmontowywanie na części, bo mogłoby się skończyć jak w przypadku helikopterów 😉
 Prawdopodobnie przykładów mogłoby być dużo więcej (może podzielicie się swoimi pomysłami?), jednak ja wybrałam te, które w ciągu tych kilku lat najbardziej dały mi w kość. Zdaję też sobie sprawę z tego, że nie są to w naszym przypadku główne pożeracze czasu (komputery – zarówno u C., jak i u mnie zabierają nam go najwięcej). Z drugiej strony – były to najbardziej udane prezenty. Może czasem warto poświęcić tych kilka godzin…? 

Post powstał nocą, po tym, gdy w końcu odłożyłam farby. C. w tym czasie siedzi i… gra w Mortal Kombat X. 🙂


4 myśli nt. „5 rzeczy, których nie powinnaś kupować swojemu facetowi, jeśli i tak spędzacie ze sobą zbyt mało czasu.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.