Nie ma mnie.

 Z dnia na dzień jest mnie coraz mniej. Z życia wirtualnego wróciłam do świata realnego. Korzystam z dnia każdego, w kalendarzu wpisując coraz to nowsze plany, spotkania, czy choćby rodzinne wyjścia do zoo. Bo to zima spowodowała, że na nic siły nie było. Że człowiek zamiast żyć pod kołdrą się chował i wychodzić nie chciał. W letarg jakiś zapadłam, potrzebowałam się obudzić – wyjść z dziupli i zacząć żyć na nowo.
 Wiosna właśnie spowodowała, że nabrałam mocy. Zaczęłam częściej się uśmiechać, więcej mi się chce. Wstaję rano i wiem, że to będzie dobry dzień! Razem z wiosną ruszyły też zamówienia. Codziennie spędzam kilka, do kilkunastu godzin przy maszynie. Przynosi mi to ogromną radość i satysfakcję. Poza szyciem codziennym coraz więcej czasu zajmują mi też targi. Nie ma mnie więc, bo jeżdżę. Raz jest to Warszawa, innym razem zostaję w Trójmieście – jednak mimo wszystko jest to 10 h poza domem. Zaczynam znów wdrażać się w ten system – rozmowa z ludźmi, kontakt z klientem. Myślę, że w gruncie rzeczy te targi również dają mi potężnego kopa – fajnie jest usłyszeć, że to co robisz ma sens <3
 Każdy wolny weekend natomiast staram się spędzać z rodziną. Wypad do zoo, na spacer po Gdańsku – byle zrobić coś wspólnie, bo czas nam przez palce przepływa i coraz mniej go mamy dla siebie. A przecież Maks również nas potrzebuje – nie Taty, czy Mamy, ale nas obojga. Skąd ma wiedzieć, że jesteśmy Rodziną, jeśli tak naprawdę czas spędza z jednym, bądź drugim rodzicem? Próbuję więc wyrwać trochę czasu dla nas, żeby wiedział, by mógł się przytulić – nie do jednego lub drugiego, a dla obojga. I gdy w oczy Jego patrzę, to widzę szczęścia i radość. Bo w końcu jest tak, jak być powinno. Jesteśmy razem! A chyba właśnie tego ostatnio Maksowi brakuje.
 Dlatego też nie ma mnie. Znikam ze świata wirtualnego, ciesząc się tą wiosną, tym słonkiem, rodzin ą. Wybaczcie mi proszę tę ciszę – wrócę – niebawem. Chcę się nacieszyć tą energią – bo za chwilę czasu będzie jeszcze mniej. Tymczasem zostawiam Was z nowymi zdjęciami – pamiątką po wyprawie do Warszawy – gdzie po targach nawet siły nie było na dłuższy spacer po mieście..



4 myśli nt. „Nie ma mnie.”

  1. Ja Ci powiem, że ja coś czułam nosem.. że ten rok to rok wielkich zmian będzie. Że stanie wszystko na głowie i będzie zupełnie inaczej. Ale ja myślałam, że to zmiany takie przyziemne będą. Że aktywny tryb życia. Że więcej czasu dla nas. Że takie zmiany wewnętrzne. A potem jedna rozmowa. Druga i trzecia. I stoję w obliczu decyzji. Tu i teraz. Czy pakować walizki w przeciągu miesiąca wskoczyć w garsonkę i jeździć od ministerstwa do ministerstwa wracając do tego trybu życia, który zawsze mnie napędzał. I ja Ci powiem jedno.. jest moc ! I podejrzewam, że bardziej niż wszystko inne to właśnie to słońce, ta wiosna i myśl, że przecież 300 kilometrów od Ciebie to już nie ten 1000 ! <3

Możliwość komentowania jest wyłączona.