Czy książki mogą pomóc…?

 Wśród Maluchów istnieje wiele problemów, z których my, dorośli, zupełnie nie zdajemy sobie sprawy. Jeśli już domyślimy się, że coś jest nie tak, nie wiemy jak  ugryźć temat, jak dziecku pomóc – przecież sami tak dawno nie byliśmy dziećmi! A co, gdyby powstały książki, które mają pomóc?

 Książki z serii Poczytajki Pomagajki (Wydawnictwo Muza) to odpowiedź na problemy dzieci. Mają pomóc Maluchom w ciężkich momentach ich życia, z którymi nie zawsze potrafią sobie poradzić. Bohaterami opowiadań są Dokuczalska, Nowa w przedszkolu, Chorowitek, Arcybolek, Sama, Nie śmiałek. Są to dzieci, które pochodzą z różnych domów, z różnych nizin społecznych. Mają różne problemy. 

 Nam brakuje już tylko dwóch książek – których niestety nie można kupić. Ostatnio otrzymaliśmy dwa najnowsze egzemplarze – „Dokuczalska” i „Nowa w przedszkolu”. Szkoda, że „Nowa…” pojawiła się tak późno, bo to fajna książka nie tylko dla dzieci, które trafiają do nowej grupy, ale również dla tych, które w ogóle rozpoczynają zabawę, naukę w nowym miejscu. Z drugiej strony – u Maksa w grupie pojawił się nowy kolega – dzięki tej książeczce mieliśmy okazję porozmawiać na temat chłopca 🙂 Dobrze wyczulić swoje Maluchy, że nie powinno śmiać się z innych – nowych – dzieci, tylko dlatego, że są inne. 
 „Dokuczalska” to idealny przykład małego, złośliwego potworka – w każdej grupie ktoś taki się znajdzie! Jeśli nie chcesz, by Twoje dziecko było tym małym chochlikiem – poczytaj mu tę książkę! Wytłumacz, pokaż na przykładzie. Wyjaśnij. I jeszcze jedno – nie pozwalaj. To samo nie przejdzie, a chyba chcesz, żeby Twoje dziecko było lubiane przez innych?

 Czyta się u nas dużo książek – Maks ma półkę obstawioną ładnie wydanymi książkami, które poruszają różne tematy (bardziej lub mniej poważne). Skupiamy się na tym, by biblioteczka naszego Syna uczyła, pomagała rozwiązać problemy, cieszyła oko ciekawą grafiką. Pierwszy raz jednak zobaczyłam, że książka wzbudza w Maksie aż takie emocje! W czasie czytania „Dokuczalskiej” na twarzy Maksa pojawiał się uśmiech, ale też smutek, złość jakby, czy niezrozumienie. Po przeczytaniu książki rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło w opowiadaniu, bo było to dla Niego ważne – tak, jakby musiał wytłumaczyć sobie dlaczego Dokuczalska tak się zachowywała. Dlaczego dzieci nie chciały bawić się z Zuri? Cieszą mnie te pytania – takie zachowanie znaczy, że Maks rozumie to, czego Go uczymy. I choć może nie zawsze zachowuje się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, to jednak wie – co jest dobre, a co złe. Potrafi przeprosić i jest mu źle, jeśli zrobi komuś krzywdę (obrazi, zabierze zabawkę). Wiem oczywiście, że Maks ma dopiero trzy lata, ale uważam, że na rozmowy nigdy nie jest za wcześnie. A dobre wychowanie wynosi się z domu. Książki pomogą nam pokonać problemy – wyjaśnić rzeczy, o których zwyczajnie mogliśmy nie pomyśleć. 

 Warto zajrzeć do tych książek – a może zobaczysz w nich swoje dziecko? A może Twoje dziecko dojrzy w nich swoją koleżankę bądź kolegę? Pamiętajmy też, że przeczytanie książki nie wystarczy – za to jest genialnym zapoczątkowaniem poważnej rozmowy.


2 myśli nt. „Czy książki mogą pomóc…?”

Możliwość komentowania jest wyłączona.