Marzenia się spełniają!

 Niejednokrotnie pisałam już o tym, że trzeba wizualizować marzenia – nie chować ich dla siebie, ale też powtarzać sobie głośno, że uda się je nam spełnić! Wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano, ale gdy zaczniemy mocno wierzyć, że nam się uda, gdy nauczymy się sami przed sobą określać cele, to małymi kroczkami uda nam się je spełnić.

 Pierwszy raz – tak świadomie – cele zaczęłam określać na początku jesieni. Były one związane z rodziną, z firmą, ale też z rzeczami materialnymi, które – wydawać by się mogło – zdobyć jest najłatwiej. Jednocześnie zaczęłam w siebie wierzyć. Powtarzałam sobie, że jestem silna, że osiągnę sukces. Wzięłam udział w akcji Dziewczyn z +love2work  „Jestem najlepsza” nie wcale, żeby wszystkim naokoło powiedzieć, że jestem, czy potrafię. Wzięłam udział w tym projekcie, by pokazać to sobie! Na monitorze/w telefonie na pulpicie widnieje napis nie inny jak właśnie – Jestem najlepsza! Do niedawna wisiały też kartki z napisami „Jestem kobietą sukcesu” oraz „Jestem kobietą spełnioną” (spadły! powiesić znów!).


 Myślę, że po kilku miesiącach intensywnej wizualizacji swoich pragnień, mogę śmiało powiedzieć, że … marzenia się spełniają! Kurczę, chyba pierwszy raz naprawdę w siebie wierzę. Wiem, że firma stanie na nogi, bo nie ma powodów, dla których miałaby nie stan ąć. Mam potencjał, który  wykorzystuję. Zaczynam rozmawiać z ludźmi – nie czerwieniąc się, gdy usłyszę komplement. Zaczynam wybierać miejsca, w których chcę, by moja marka się pokazywała – już nie jeździmy wszędzie. I choć jeszcze nie wszędzie uda nam się dostać – wiem, że w końcu znajdziemy się w gronie projektantów na jednych, czy drugich ważnych targach. Jeszcze trochę!
 Jednocześnie – wiem, że są rzeczy, które muszę dopracować. Tworzę plan działania i krok po kroku dochodzę do celu wykreślając kolejne pozycje. Kilka dni temu do planu spisanego w telefonie dopisałam daty. Tak, tak, #jasonhunt motywuje i zmusza do działania. Tak więc – działam dalej i jestem naprawdę szczęśliwa.
 Ostatni wpis poświęciłam też mojemu prywatnemu projektowi – chodziło o tydzień urodzinowy. Praktykowany już od jakiegoś czasu. NIGDY nie przyniósł mi tyle radości. Pierwszy raz nie płakałam w swoje urodziny! Codziennie rano się budzę i mówię sobie „To będzie dobry dzień” – i jest! Wiadomo – raz bardziej udany, drugi raz trochę mniej, ale – jest dobrze. Naprawdę! A przecież powiedziałam sobie tylko jedną rzecz – to Twój tydzień urodzinowy, możesz wszystko 🙂 Wystarczyło <3

 Jednak, żeby nie być tak gołosłowna – łatwo jest bowiem mówić o wierze w siebie i byciu najlepszym – podam też bardzo materialne przykłady. Pamiętacie moją wishlist z października? Było na niej 5 rzeczy – dwie z nich są już u mnie <3 Część z Was pewnie wie, że w grudniu zrobiłam sobie swój wymarzony tatuaż. Mikołaj pod choinką zostawił mi też moją wymarzoną sukienk ę od by insomnia (dzięki Mikołaju!). Spełniły się też moje marzenia, których na tej liście nie było – dostałam obraz, o którym marzyłam od trzech, może czterech lat (agu pic’s , Mężu :*), kalendarz, którego sama bym sobie nie kupiła, bo pewnie żal byłoby mi kasy (Mikołaju!), a na urodziny dostanę nową maszynę – overlocka, która tak wiele mi ułatwi <3

 Napiszę więc jeszcze raz – ZACZNIJ WIZUALIZOWAĆ SWOJE MARZENIA/POTRZEBY! Zacznij w nie wierzyć. Zacznij wierzyć w siebie <3 Czy to aż tak wiele?

[zdjęcie: http://www.nagu.pl]

Tatuaż został zrobiony w Świost Tattoo-Piercing przez Izę.



2 myśli nt. „Marzenia się spełniają!”

Możliwość komentowania jest wyłączona.