Między kobietami nie ma interesów.

 Się sprząta, się pisze, się interesy załatwia. SAMO SIĘ zarabia, samo się prowadzi firmę, samo się ciężko pracuje. Wszystko samo się. Pójdzie SIĘ więc też samo z innymi kobietami spotkać. A wcześniej samo się ułoży fryzurę i umaluje. O!

 O tym, że człowiek człowiekowi wilkiem wiemy od dawna. O tym, że matka matce wilkiem można było poczytać na parentingowy.com czyli TU, czy u tere fere kuku czyli TU. Mnie uderzyło ostatnio coś innego – nie wiem, czy ktoś już kiedyś o tym pisał. 

 Matka matce wilkiem, ale matka posiadająca swoją firmę, działająca, rozwijająca się, w oczach Matki Polki, to już jakiś wyrzutek -najgorszy z wszystkich. Matka Polka zgnoi z góry do dołu – za wszystko. Dlaczego?

 Jestem Mamą. Mam firmę. Pracuję w domu. Czasem muszę wsiąść w samochód i pojechać na jeden czy drugi kiermasz. Czasem muszę Maksa zostawić w żłobku, zaraz w przedszkolu, godzinę dłużej. Czasem nie mam nawet godziny na to, żeby zająć się Maksem. Ba, czasem wracam do domu, gdy On już śpi.

 Mam swoją firmę. Nie stać mnie na to, żeby „siedzieć” w domu i nie zarabiać. Jeśli jesteś Matką idealną – siedzisz w domu, masz czas dla dziecka/dzieci, jesteś zawsze uśmiechnięta – zazdroszczę z całego serca. Ja tej opcji nie mam. Ba, więcej! Jestem mega wdzięczna mojemu Mężowi, że po pół roku macierzyńskiego, nie musiałam wracać do pracy. Że dał mi czas, by rozkręcić firmę. Że wspiera moje każde działanie – może nie bardzo entuzjastycznie, ale wspiera. Mogę siedzieć w domu. Pracując w domu. Mogę być Mamą, która jest przy swoim dziecku, kiedy jest taka potrzeba. Gdy widzę, że nasz Synek potrzebuje mnie bardziej, niż zwykle, gdy dzień ma kiepski – po prostu zostaje ze mną w domu. Wtedy pracuję po nocy. To mój wybór. Nie muszę następnego dnia iść do pracy, nie ryzykuję utraty pracy, kolejną chorobą Synka. Jestem z Nim, bo tego właśnie potrzebuje. Zresztą – dla Niego 6 godzin w żłobku to była prawdziwa frajda. Bawił się z innymi dziećmi, mógł się wybiegać i „porozmawiać” z kimś na swoim poziomie. Skąd więc to mniemanie, że jestem złą matką i poświęcam dziecko na rzecz kariery?

 Takiej to dobrze – nic nie robi, w domu siedzi i jeszcze zarabia. To nie tak kochane. Pracując w domu, mam x razy więcej zadań na głowie, niż Ty, opiekując się dzieckiem w domu, czy Ty – chodząc do pracy na etat. Jestem właścicielką firmy, prezesem, głównym projektantem, produkt managerem, specjalistą od marketingu, fotografem (sic! dobrze, że czasem moja kochana Ev mnie wyręcza), handlowcem, kierowcą, zwykłym „robolem” od czarnej roboty (skręcanie, przenoszenie, przewożenie regału – jee!), czy sprzątaczką. Dodatkowo etat Mama, żona, pani domu, kucharka, sprzątaczka (znów) itp. Więc NIE, to wszystko nie robi SAMO SIĘ. Wykonuję kawał dobrej roboty „siedząc w domu”. I absolutnie nie mam zamiaru umniejszać pracy Twojej Matko Polko, czy Twojej Matko Pracująca. Każda z nas robi kawał dobrej roboty.

 To Twój wybór – więc nie narzekaj. Całkowicie zdaję sobie z tego sprawę. Jestem zmęczona. Mam worki pod oczami. Nie ze wszystkim się wyrabiam. Czasem siarczyście przeklnę na tę moją firemkę. Ale w głębi serca jestem bardzo dumna – z siebie, z mojej małej firemki i z mojej Rodziny. Bo dajemy radę. Kroki stawiamy coraz pewniej. Przy tym wszystkim staram się wspierać inne Mamy pracujące w domu. Zarabiające  w ten sposób, co ja. Bo wiem, że nic się zdaje podstawianie świń, dołków podkopywanie. Cztery litery twarde trzeba mieć, owszem, ale trzeba pamiętać, żeby nie przegiąć. Nie lubię być wykorzystywana, ale sama też nie chcę wykorzystywać. Powinnyśmy się wspierać, my, Matki w Domu Pracujące. Nie ważne, czy z Ciebie hand-madowiec,  wolny strzelec, czy dziennikarka. Sianie fermentu nie doda nam skrzydeł, a może zaszkodzić…

 Czasem mam dość. Ludzkiej (bo tu nie tylko o matki, czy babki w ogóle chodzi) dwulicowości. Podkopywania dołków. Byle do przodu, nie ważne jakim kosztem. Jestem Matką. Jestem Kobietą. Jestem Kobietą Interesu – być może w przyszłości Sukcesu (na co liczę!). Wiem, że muszę rywalizować, ba, rywalizacja jest zdrowa. Tylko do jasnej cholery – WSZYSTKO MA SWOJE GRANICE – również te dobrego smaku.

 My, baby, zamiast się wspierać, tylko ferment siejemy. Blogerka, blogerce tekst podkrada. Matka, matce farmazony opowiada – a to, że dziecko się źle rozwija, a to, że wózek gorszej firmy, a to, że butelką/cyckiem karmi, a przecież trzeba cyckiem/butelką. A na koniec, jeszcze Ci klienta z przed nosa podpierdzieli. Bo może.  Jakby wystarczająco ciężko nam, babom, nie było.


17 myśli nt. „Między kobietami nie ma interesów.”

  1. Ja tam mam szacunek dla każdej kobiety, ktora prowadzi swój interes. Intensywnie myślałam nad rozkreceniem czegoś swojego, ale przy opcji dziecko w domu plus firma w domu nie ma szans na powodzenie. Musiałabym po nocach robic i nie spać. Chociaż na upartego bloga traktuję jak coś swojego i tez czasem spać nie mogę bo np takie matczyne afery ciśnienie podnoszą ;)))

    Powodzenia, byle do przodu! 🙂

  2. Brawo. Pięknie napisane. Ja dopiero początkująca jestem w temacie matki co firmę swą ma, a już odczułam syk węży. Mieszkam w małej mieścinie. Od niedawna. bo dopiero kilka miesięcy. nowa nieznajoma, bo nie moja. chodzę, szukam, pytam.. sprzedać chcę moje małe dzieła. znajduję fajną kobietę (boże po co ja do niej poszłam. teraz żałuję) chce nawiązać współprace. moje prace obejrzała z każdej strony dokładnie (już wiem po co) i się zgada. dzień sądu nadszedł by umowe podpisać. i co? a to że ona się wycofała. Powiedziała że zmienia zdanie i woli współpracować z znanymi firmami. odesłała mnie do domu jak ja jej narobiłam dużo rzeczy. za moją kasę, poświęciłam dużo czasu… ach … wracam do domu. w ramię męża wypłakuję się i nie myślę już o niej… mijają dni, tydzień jeden potem drugi.. i co ja widzę.. kopia moich pomysłów. perfidna kopia. piszę do niej. zero odpowiedzi. idę do niej, olewa mnie i mówi że nie wie o co chodzi. pisze dalej maile, nic. w koncu piszę że jak nie wyjaśni mi tej sprawy kieruję wniosek do sądu o plagiat. nic nie odpisała, dwa dni potem wycofała produkty z oferty…. byłam miła, pokazałam a zostałam wykorzystana. teraz uważam. jak już podejmować współpracę to sprawdzam kilka razy.
    W moim mieście nie znalazłam "przyjaznych" dusz. znalazłam je na drugim koncu polski. ot kraj. każdy o swoją dupę dba a pomóc początkujacym to po co.. jeszcze dobrze im pojdzie.. ahh…
    no w końcu się wygadałam 😉

    Pozdrawiam NP

  3. Ludzie są bardzo różni, ale i w internecie i w śród matek jest i miejsce dla tych dobrych i ciekawych znajomości <3 Pozdrawiam i popieram!

  4. Moja droga, piszesz bloga, organizujesz spotkania na naprawdę fajną skalę – pracujesz w domu 🙂
    Swoją drogą – wiesz już jak ja pracuję – zarywam noce i nie śpię;) Na szczęście Młody od sierpnia do żłobka na "pełen etat" (8h) idzie i będę mogła troszkę więcej w dzień popracować:)

  5. Moja Droga,
    Trzymam mocno za Ciebie kciuki (podeślij może link do swoich prac na priv?). Widać, że jesteś silną babką, skoro mimo niezbyt przyjemnego, niezbyt fair posunięcia, działasz dalej! Jak będziesz chciała się jeszcze kiedyś wygadać – jestem tu <3 Powodzenia!

  6. Kochana jak ja cię rozumiem! AMEN!!! zamiast się wspierać, podcinamy sobie nogi. Kobiety, to ciężki i trudny naród. Mi też się przydażyła "kradzież". Z resztą sama wiesz o co i o kogo chodzi. Nie zabraniam nikomu malować, projektować, być kreatywną-ale rób to po swojemu! Nie ściągając-kopiując!!! WTF Kocham swoje pluszaki, ale i twoje kociaki mnie kręcą 😀 szaleję za nimi 🙂 Podobno kopiowanie, to największy dowód uznania-jednak na początku boli.
    3maj się kochana i pamiętaj, z sukcesem wiąże się bagno-niestety. Dziś ci źle, ale jutro, po jutrze zamienisz ten syf w coś produktywnego.

  7. Ludzie chyba po prostu lubią sobie pogadać. Zwłaszcza tak zwane "baby" ogromnie lubią sobie skrytykować cudzy wybór drogi życiowej.
    Prawda jest taka, że czego byś nie zrobiła i tak znajdzie się ktoś gotów by cię skrytykować. Najważniejsze to robić swoje nie zważając na głupie gadanie.

  8. Amen! Tez mam firmę i tez pracuję w domu. Porzuciłam korporację ,dobre zarobki i pracę w stresie do 20.00 Dla Franka. I nie żałuję. Choc jest ciężko – bo przecież SIEDZĘ W DOMU. To i obiad i sprzątanie i pranie i wszystko inne też powinno się samo zrobić… Czasami nie mam czasu ogolić sobie głupich nóg bo padam zanim przygotuje kąpiel. A najbardziej lubię teksty – W WOLNEJ CHWILI ZRÓB JESZCZE …

  9. Święte słowa. Ja szyję dla siebie, moich dzieci, rodziny i znajomych. Firmy nie mam chociaż myślałam o tym, że może kiedyś. Zaraz po założeniu fanpage na fb "wsiadły" na mnie trzy matki – polki – bizneswomen, że nie mam firmy (do szycia dla siebie nie potrzebuję), że plagiat (ok o tym nie pomyślałam – koleżanka poprosiła o uszycie, później jeszcze dwie i na tym koniec) jednak teraz nie szyję cudzych wzorów bo rzeczywiście w szyciu też można plagiat popełnić a to niefajna sprawa. Zrobiłam to nieświadomie. I jeszcze, że żeby uszyć np Pszczółkę Maję lub świnkę Peppę potrzebuję wykupić licencję…wtf? To już nie można uszyć swojemu dziecku zabawki bez wykupienia licencji? No sorry! Przecież ja nie szyję w setkach na sprzedaż, ba nawet w dziesiątkach nie szyję. I jeszcze groźby, że mnie w internecie zniszczą jak będę dalej szyć. Chyba jednak chodziło o pozbycie się ewentualnej konkurencji szyciowej. A dla mnie to tylko odskocznia. Po każdym dziecku wracałam do szycia. Jestem pełna podziwu dla mam pracujących w domu. Wychodząc codziennie do pracy tylko pracujemy. Pracując w domu mamy też dziecko/dzieci i dom na głowie – czyli milion innych spraw. Pozdrawiam, życzę sukcesów i zapraszam do mnie na fp i bloga. Każdy lubiacz i obserwator mile widziany 🙂 aaa i szybkiego wygojenia się palca życzę!

Możliwość komentowania jest wyłączona.